Kurs - z czym to się je

Jak wygląda kurs? Przeczytajcie artykuł, który rozjaśni wam sens robienia kursu oraz jego przebieg.W czasie roku akademickiego, w niemal każdy piątek wieczorem na Dworcu Wschodnim można zobaczyć grupkę młodych ludzi z plecakami. Wsiadają do pociągu jadącego na południe, w sobotę rano wysiadają gdzieś w Beskidach i wyruszą w góry – jest to kurs przewodników górskich.

Trochę faktów, czyli program

Jeśli chcesz zostać jednym z nich, przyjdź na spotkanie inauguracyjne (patrz niżej). Od niego rozpoczynają się cotygodniowe wykłady. Przewodnicy nauczą na nich sporo na temat praktycznego z poruszania się po górach (sprzęt i posługiwanie się nim, orientacja w terenie górskim, planowanie tras, niebezpieczeństwa gór, pokonywanie trudności górskich, pierwsza pomoc), prowadzenia grupy (organizacja wyjazdów, aspekty psychologiczne i socjologiczne prowadzenia grup) oraz wiedzy krajoznawczej (historia, kultura, architektura, etnografia, religia i wiele innych zagadnień). Wykłady dopasowaliśmy tematycznie do planu wyjazdów praktycznych - prześledźmy więc, jak on wygląda.

Pierwszy to wyjazd „na zapoznanie”, podczas którego instruktorzy pokażą, jak SKPB chodzi po górach – będzie całodzienna wędrówka z plecakiem, wspólne przygotowywanie posiłków na ognisku, niekoniecznie udeptane szlaki, noclegi w szałasach pasterskich… Po nim możecie zdecydować, czy kurs jest dla Was. Na pierwszych wyjazdach nauczycie się, jak samemu sobie poradzić w górach – a więc orientacji, planowania tras, organizacji i przygotowania posiłków i innych praktycznych umiejętności. Potem zaczynacie się uczyć, jak prowadzić grupy. Tak zwana „zimówka”, czyli tygodniowy wyjazd w ferie akademickie (terminy ferii UW i PW) pozwala każdemu kursantowi poprowadzić samemu swoich kolegów. Musicie więc obudzić ludzi, nakarmić ich (a więc ugotować obiad na ognisku!), zorganizować całodniową wycieczkę, opowiedzieć o terenie oraz mijanych miejscowościach i zabytkach oraz położyć spać. Podczas „zimówki” śpimy w chacie w Beskidzie Niskim i poruszamy się na nartach biegowych (śladowych). Dla wielu osób jest to pierwsze zetknięcie z tego typu wyjazdami.

Zaprawieni w bojach po wyjeździe zimowym, kursanci sprawdzają swą wytrzymałość na wycieczce kondycyjnej – ma Wam ona udowodnić, że stać Was na więcej, niż myślicie... Na kolejnym wyjeździe oszczędzamy wysiłku kursantom: wymagamy tylko wiedzy i umiejętności opowiadania o zabytkach. Przed tą tzw. wycieczką architektoniczną przećwiczycie je na wykładach. Wszystkie zdobyte dotąd umiejętności i wiedzę połączycie, prowadząc na „przejściu wiosennym”. To tygodniowy, intensywny wyjazd w Beskidzie Niskim w okolicach 1 i 3 maja. Wciąż jeszcze pomagają i podpowiadają Wam instruktorzy, ale kładziemy nacisk na to, aby w miarę możliwości przyszli przewodnicy spróbowali się w górach. Gdzieś w środku wyjazdu kadra zorganizuje manewry: 24-godzinną grę na orientację, podczas której będziecie chodzić w parach mieszanych. (Zdjęcia z przejścia wiosennego kursu 2005/6 tutaj – link http://republika.pl/kurs05_06/wios.html)

Kolejne wycieczki weekendowe na wiosnę to okazja do doszlifowania umiejętności przed ostatnim, najważniejszym wyjazdem. Te dwa lipcowe tygodnie w Bieszczadach pamięta się (i opowiada o nich) przez całe życie. Mowa o „przejściu letnim”- egzaminem praktycznym na przewodnika SKPB. Przez cały obóz, kursanci dzień w dzień chodzą od rana do późnego wieczora (a czasem i nocy). Samodzielnie prowadzicie grupę i już nie ma taryfy ulgowej; trzeba pokazać czego się nauczyło podczas dziewięciu miesięcy szkolenia. Jak i na „wiosennym”, i tutaj kadra zapewni rozrywkę niespodziewanymi manewrami... Mimo trudów wycieczki, „przejście letnie” jest doskonałą zabawą oraz możliwością poznania jeszcze nie zadeptanych miejsc w Bieszczadach. Ludzie, z którymi na nie pojedziecie, staną się przyjaciółmi na zawsze. Jeśli w którymś momencie kursu musisz go przerwać czy też na „letnim” się nie uda, nie przejmuj się! Następnym razem możesz zacząć w miejscu, w którym przerwałeś.

Zostaje już tylko przypieczętować kurs praktykami (wyjazdem zorganizowanym wraz z przewodnikiem SKPB) i egzaminem teoretycznym. Po egzaminach czas na najprzyjemniejszy wyjazd kursu – blachowanie (tu link np. do tej relacji http://www.skpb.waw.pl/index.php?view=article&id=2) i... tyle! Jesteś członkiem Koła.

Waszymi instruktorami będą przewodnicy SKPB posiadający uprawnienia państwowe do prowadzenia grup w Beskidach. Posiadają oni doświadczenie przewodnickie z wyjazdów w Karpaty (m. in. Ukraina i Rumunia) jak i w góry świata. Wszyscy członkowie Koła pracują społecznie – SKPB nie zarabia na prowadzeniu kursu. Wydatki, które ponoszą kursanci, to głównie materiały szkoleniowe i wyjazdy. Wpisowe (koszty organizacyjne) w wysokości 200 zł można zapłacić w 2 ratach, za wycieczki płacicie (za siebie) na bieżąco.

I co dalej?

Dumny właściciel blachy może już samodzielnie prowadzić rajdy i obozy pod szyldem SKPB (na ostatnim rajdzie „Beskid Niski” było 13 tras, tyle samo obozów w ramach Akcji Lato!) Nie jesteś ograniczony do terenów „kursowych” – chociażby latem tego roku zorganizowaliśmy wyjazdy w całych Karpatach, Pirenejach, Czarnogórze, Turcji... nie tylko na piechotę –są w Kole amatorzy wypraw rowerowych czy spływów kajakowych. Pamiętaj też, że kurs to solidne przygotowanie do egzaminu państwowego na przewodnika beskidzkiego III klasy. Z takimi uprawnieniami możesz sam uczyć innych przewodnictwa, a także zarabiać na turystyce (organizować wyjazdy komercyjne, choć już nie w ramach Koła, my działamy na zasadach non-profit).

No to co mam zrobić?

Najlepiej przyjść na wykład inauguracyjny 10 października – miejsce i godzina będą podane na stronie w drugiej połowie września. Dowiesz się, jak to wszystko wygląda, obejrzysz zdjęcia z poprzednich kursów. Możesz się też pojawić na którymś z kolejnych wykładów (co tydzień o tej samej porze, w tym samym miejscu) i wtedy się zapisać.

Marek Cichy